BYŁEM TU

Patrzysz na archiwalną wersję wątku "BYŁEM TU" z forum pl.hum.poezja



Tomasz Kozłowski - 4 Lip 1998, 03:00

BYŁEM TU

Suchy Wicio
Byłem tu

Bigos z Adamowa
Byłem tu
Napiszcie
Świerczewskiego 65

Jazmen
Byłem tu
1982

Ziuta z Lublina
Byłam tu 24.VII.88

Lida i Mariolka
Byłyśmy tu

Agnes i Jonny
Byliśmy tu
Love

Tomasz K.
Jestem

Wielu już
przestało być

                        T.K.




Asasello - 4 Lip 1998, 03:00

BYŁEM TU
[...]
Wielu już
przestało być



jest taki przystanek w Majdanie, w Bieszczadach, ruina - wiata, cała w

można było się znudzić. takie miejsca rzeczywiście uświadamiają w groteskowy
wręcz sposób przemijanie i budzą przeróżne refleksje. jeśli o mnie chodzi
raczej melancholijne.
witam po przerwie
asasello



Tomasz Kozłowski - 4 Lip 1998, 03:00


| BYŁEM TU
[...]
| Wielu już
| przestało być

jest taki przystanek w Majdanie, w Bieszczadach, ruina - wiata, cała w

można było się znudzić. takie miejsca rzeczywiście uświadamiają w
groteskowy
wręcz sposób przemijanie i budzą przeróżne refleksje. jeśli o mnie chodzi
raczej melancholijne.
witam po przerwie
asasello



Dzięki za powitanie - to miłe :-). Komentarz bardzo mi się podoba.

T.K.



Agnieszka Falinska - 6 Lip 1998, 03:00

BYŁEM TU
Wielu już
przestało być



świadoma  czy nieświadoma parafraza słynnego wersu Michela Deguy?

(Twój wiersz - bardzo mi sie...)

Pozdrowienia

A.




TK - 7 Lip 1998, 03:00


| BYŁEM TU

| Wielu już
| przestało być

świadoma  czy nieświadoma parafraza słynnego wersu Michela Deguy?

(Twój wiersz - bardzo mi sie...)



No, wreszcie! Przykro mi to pisać, ale często odnoszę wrażenie, że jedynie
Państwo Falińscy buszują z rozkoszą i zarazem znawstwem w dojrzałym zbożu
klasyków. Bez Michela Deguy ten mój wiersz po prostu nie istnieje.
Zastanawiałem się nawet, czy gdzieś tego tropu nie wprowadzić (do
tytułu?...), ale zostawiłem, jak jest - licząc, że.
Gdzieś pod drewnianymi wiatami pola namiotowego przyszła mi do głowy nieco
obrazoburcza myśl, że olśniewającą swą prostotą frazę Deguy'a można by
jeszcze uprościć - a zarazem skomplikować - przekształcając jej wymiar
czysto egzystencjalny w bez mała ontologiczny (żyć =być), a więc stokroć
bardziej uniwersalny. Trzecia i czwarta linijka od końca wydają mi się na
przemian potrzebne i zbędne - w rytmie mniej więcej godzinowym.
Dziękuję, Agnieszko!

Pozdrawiam
TK

P.S.
Ten post wysyłam pod nowym nickiem. Zauważyłem, że liczne (co mnie cieszy)
odwołania do moich stwierdzeń i mojej drażniącej postaci najzgrabniej
wypadają przy użyciu tych dwóch literek. Postanowiłem być konsekwentny.
T.



tom_asz - 7 Lip 1998, 03:00


| BYŁEM TU

| Wielu już
| przestało być

| świadoma  czy nieświadoma parafraza słynnego wersu Michela Deguy?

| (Twój wiersz - bardzo mi sie...)

No, wreszcie! Przykro mi to pisać, ale
[...]
Pozdrawiam
TK

P.S.
Ten post wysyłam pod nowym nickiem. Zauważyłem, że liczne (co mnie
cieszy)
odwołania do moich stwierdzeń i mojej drażniącej postaci najzgrabniej
wypadają przy użyciu tych dwóch literek. Postanowiłem być
konsekwentny.
T.



Tomaszu !

Mam nadzieję, że wypijemy wspólnie tę słynną, mityczną już dla mnie
"Warkę",
pomimo moich słów, co poniżej.
Obnażam się, pokazuję swoją ignorancję i brak wiedzy. Przyszedł czas
prawdy
o sobie.
O mało co dokonałbym kolejnego morderstwa. Miałem ochotę wyciąć
"Wielu już
przestało być"
gdyż wydawało Misie tak oczywiste, że banalne, a tu - proszę - klasyka.
Nie wiedziałem, przepraszam za mój zamiar (zły zamiar też jest grzechem
...)
Twój rytm wahania: zbędne/niezbędne, że "Tomaszu K. Jesteś " byłby
wówczas
mocno stłumiony, ze stałą tendencją do "niezbędnego" zaistnienia, choć
kto wie...
A co powiesz Tomaszu, o ile nie traktujesz Twego dzieła jako czegoś
domkniętego
i nie podlegającego zmianom, na coś, co by zmieniło wiersz na zupełnie
inny,
o innym źródle, jednak z zachowaniem przekształcającej funkcji
"żyć--być".

JESTEM

Suchy Wicio
Byłem tu

Bigos z Adamowa
Byłem tu
Napiszcie
Świerczewskiego 65

Jazmen
Byłem tu
1982

Ziuta z Lublina
Byłam tu 24.VII.88

Lida i Mariolka
Byłyśmy tu

Agnes i Jonny
Byliśmy tu
Love

Tomasz K.

Z góry przepraszam za operacje nie na swoim ciele...

Tomasz



Agnieszka Falinska - 7 Lip 1998, 03:00

No, wreszcie! Przykro mi to pisać, ale często odnoszę wrażenie, że jedynie
Państwo Falińscy buszują z rozkoszą i zarazem znawstwem w dojrzałym zbożu
klasyków.



myślę że jednak nie tylko my.
Na trop Deguya wpadł pewnie każdy, kto czytywał innego Poetę, który go
przetłumaczył. I żeby wszystko było jasne - to nie ironia, a szacunek każe
mi użyć dużych liter.
Teraz zastanawiam się nad "dojrzałym zbożem klasyków", hmmm (pomijając
wszelkie asocjacje z Salingerem, to zbyt proste, a poza tym proza... ;-)))

Bez Michela Deguy ten mój wiersz po prostu nie istnieje.
Zastanawiałem się nawet, czy gdzieś tego tropu nie wprowadzić (do
tytułu?...), ale zostawiłem, jak jest - licząc, że.
Gdzieś pod drewnianymi wiatami pola namiotowego przyszła mi do głowy nieco
obrazoburcza myśl, że olśniewającą swą prostotą frazę Deguy'a można by
jeszcze uprościć - a zarazem skomplikować - przekształcając jej wymiar
czysto egzystencjalny w bez mała ontologiczny (żyć =być), a więc stokroć
bardziej uniwersalny.



Z uniwersalizmem to trochę przesadziłeś; myślę, że właśnie fraza Deguya jest
najbardziej uniwersalna (najuniwersalniejsza ? ;-), a Twoja interpretacja
osadza ją w pewnym kontekście; wcale nie uważam, żeby ta słynna linijka
miała wymiar tylko czysto egzystencjalny.

Trzecia i czwarta linijka od końca wydają mi się na
przemian potrzebne i zbędne - w rytmie mniej więcej godzinowym.



może brzmiałoby lepiej, gdybyś umieścił je na końcu - ale wtedy puenta
trafia do środka i...

Dziękuję, Agnieszko!



polecam się :-)

(aha, zostałam wywołana do odpowiedzi przy wierszu, w którym coś chodziło z
czymś mniejszym: no i nie wiem, w moim tomiku tego nie ma, ale czyżby
Ziemianin?)

Pozdrawiam
TK



i ja też

Agnieszka F.



Faliński - 7 Lip 1998, 03:00



| BYŁEM TU



Poruszać się wśród zboża, tak aby nie deptać źdźbeł - to jest wezwanie.
Dziękuję. Będę próbował nadal.
Michelowi Deguy jakieś dwa lata temu umarła żona. Niedawno czytałem cykl
jego wierszy (przetłumaczony na polski i wydrukowany w którymś z pism
literackich - nie pamiętam - może ktoś pomoże) temu zdarzeniu poświęcony. I
to jego: "wielu już przestało żyć" nabrało zupełnie innego sensu. Polecam
ową lekturę.
A zauważona przez Ciebie transgresja: (żyć =być) również powinna być
dostrzeżona.
M.


Tadeusz Wolin - 7 Lip 1998, 03:00
Banał.
Chwytasz coś, co poezją nie jest.
Idziesz na łatwizne dodając na końcu

coś takiego:
-------------------------------
"Bilet"

bilet jednorazowy
Jednostronnego kasowania

bez znaku wodnego i hologramu
nieważny

zachować do kontroli

1,40

Tu kasować

zdrapana farba na kasowniku
przez ludzi których już
dawno nie ma
--------------------------------
Analogicznie: jogurty, kartoniki z mlekiem,
pasta do zębów, książka...

T.W.



TK - 8 Lip 1998, 03:00

A co powiesz Tomaszu, o ile nie traktujesz Twego dzieła jako czegoś
domkniętego
i nie podlegającego zmianom, na coś, co by zmieniło wiersz na zupełnie
inny,
o innym źródle, jednak z zachowaniem przekształcającej funkcji
"żyć--być".

JESTEM
[...]
Agnes i Jonny
Byliśmy tu
Love

Tomasz K.



Wiesz co, strasznego mi zadałeś klina z tą wersją. Mam chyba ostatnio niż
intelektualny... W tym przypadku też zwyczajnie do mnie nie docierała Twoja
intencja i wreszcie przed chwilą, gdy zasiadłem, żeby Cię o tym z żalem
powiadomić - zaskoczyłem! A to dlatego, że zwyczajnie przez cały czas nie
zauważałem zmiany tytułu!
Tak, jest to wiersz zupełnie inny i nie da się ukryć - zdecydowanie lepszy.
Szkoda, że tak się przyczepiłem do tego Michela D. Ale znowu bez niego nie
wpadłbym w ogóle na ten pomysł (to tak, jak rozmyślania nastolatka nie
puszczonego na dyskotekę: szkoda, że mam właśnie tego starego... :-) ).
Jest jednak jeszcze coś - w starej wersji byłem autorem aż pięciu słów -
teraz
zostawiłeś mi dwa (i to tylko jeżeli K. uznamy za słowo). Boję się o swoje
tantiemy...

Jak to szło?...
Mam!

Z uniżonością :-)
TK



TK - 8 Lip 1998, 03:00

Banał.
Chwytasz coś, co poezją nie jest.
Idziesz na łatwizne dodając na końcu

coś takiego:
-------------------------------
"Bilet"



Chyba Twój tekst zostałby sformułowany inaczej, gdybyś z jego wysłaniem
poczekał parę godzin (co z Twoim serwerem - wysłanie postu zajmuje mu prawie
dwie doby?).
Porównanie napisów wykonanych przez żywych ludzi na pamiątkę swojego gdzieś

mi się zupełnie nietrafione.

TK



Tomasz - 8 Lip 1998, 03:00

Wiesz co, strasznego mi zadałeś klina z tą wersją. Mam chyba ostatnio
niż
intelektualny... W tym przypadku też zwyczajnie do mnie nie docierała
Twoja
intencja i wreszcie przed chwilą, gdy zasiadłem, żeby Cię o tym z
żalem
powiadomić - zaskoczyłem! A to dlatego, że zwyczajnie przez cały czas
nie
zauważałem zmiany tytułu!
Tak, jest to wiersz zupełnie inny i nie da się ukryć - zdecydowanie
lepszy.
Szkoda, że tak się przyczepiłem do tego Michela D. Ale znowu bez niego
nie
wpadłbym w ogóle na ten pomysł (to tak, jak rozmyślania nastolatka nie

puszczonego na dyskotekę: szkoda, że mam właśnie tego starego... :-)
).
Jest jednak jeszcze coś - w starej wersji byłem autorem aż pięciu słów
-
teraz
zostawiłeś mi dwa (i to tylko jeżeli K. uznamy za słowo). Boję się o
swoje
tantiemy...

Jak to szło?...
Mam!

Z uniżonością :-)
TK



Tomaszu !

Czułem, że  brak Twojej odpowiedzi może być "ciszą przed burzą".
(Zawsze możesz  z "żalem mnie powiadomić", że nie dociera do Ciebie
moja intencja przekazu komentarza "JUTRA" ;))
Nie marw się o tantiemy... Nie wymyślisz świata od początku... I tak
jesteśmy skazani, a może to przywilej, do czerpania z zasobów życia
tuż "przed", tworząc życie "tuż, tuż"...

Pozostaję do dyspozycji - Tomasz



TK - 9 Lip 1998, 03:00

Na trop Deguya wpadł pewnie każdy, kto czytywał innego Poetę, który go
przetłumaczył. I żeby wszystko było jasne - to nie ironia, a szacunek każe
mi użyć dużych liter.
Teraz zastanawiam się nad "dojrzałym zbożem klasyków", hmmm (pomijając
wszelkie asocjacje z Salingerem, to zbyt proste, a poza tym proza... ;-)))



Na trop Deguya nie wpadł nikt oprócz Was i tak wygląda smutna prawda
(ostatnie zdanie to "wielki banał" według jednej z recenzji). Stachurę można
sobie czytać, przekłady Jego autorstwa - już niekoniecznie.
"Dojrzałe zboże klasyków" pochodzi ode mnie. Raz na jakiś czas zdarza mi się
nie posłużyć cytatem :-))).

(aha, zostałam wywołana do odpowiedzi przy wierszu, w którym coś chodziło z
czymś mniejszym: no i nie wiem, w moim tomiku tego nie ma, ale czyżby
Ziemianin?)



To był Jerzy Harasymowicz. Myślałem, że może Ci być bliski z racji swych
pokrewieństw z Krainą Łagodności ("Rzeczywiście, tak jak księżyc, ludzie
znają mnie tylko z jednej, jesiennej strony"). A może jest, tylko akurat
tego wiersza nie znałaś?

Pozdrawiam serdecznie (co mi się stało? :-) )

TK



Agnieszka Falinska - 9 Lip 1998, 03:00

To był Jerzy Harasymowicz. Myślałem, że może Ci być bliski z racji swych
pokrewieństw z Krainą Łagodności ("Rzeczywiście, tak jak księżyc, ludzie
znają mnie tylko z jednej, jesiennej strony"). A może jest, tylko akurat
tego wiersza nie znałaś?



Jest.
Tego - nie znałam. :-)

Pozdrawiam serdecznie (co mi się stało? :-) )



Również niezmiennie.

A.



Tadeusz Wolin - 10 Lip 1998, 03:00

Chyba Twój tekst zostałby sformułowany inaczej, gdybyś z jego wysłaniem
poczekał parę godzin (co z Twoim serwerem - wysłanie postu zajmuje mu
prawie
dwie doby?).
Porównanie napisów wykonanych przez żywych ludzi na pamiątkę swojego gdzieś

mi się zupełnie nietrafione.



Wielu już
przestało być

Przeczytałem.
Znawcą Michela Deguy nie jestem, jednak myśl  "Wielu już przestało być" nie
jest czymś
co można by nazwać etykietą pana M. To raczej myśl bardziej ogólna.
Jeżeli jednak uważasz że Deguy to fundament twojego wiersza, cóż mogę tylko
spuścić zasłonę milczenia.

T.W.


przejście do bezpośredniości
co pamiętam
# Zam i Isia - wieczór autorski :-)
skrzydło
Pogrzeb
in flagranti (proza)
pożegnanie
  • serie c 32
  • otto erich deutsch
  • online outlet shopping
  • rF3BFa pomarszczona ritausma
  • expekt;com;pl
  • Zbieranina wątków z grup dyskusyjnych ## Index